Jak większość pasjonatów wnętrz, podczas oglądania filmów równie dużo uwagi poświęcam akcji, co tłu. A jak film jest kiepski, to nawet więcej 🙂 W czasie projekcji potrafię robić komentarze nie na miejscu, typu „ale fajne kafelki” za facetem biegającym z giwerą, albo „piękny dywan”, na którym całuje się dwójka głównych bohaterów. Też tak macie? 🙂 Hitami są oczywiście przepiękny nadmorski dom w cudownym filmie „Lepiej późno niż później” (chyba nie ma nikogo, kto by nie widział tego filmu???) czy angielska chatka Puchatka i kalifornijski dom „na bogato” w przeuroczym filmie „Wakacje” z Cameron Diaz i Kate Winslet. Oba serdecznie zresztą polecam, i dla akcji, i dla scenografii. Inny klasyk to wspaniałe wnętrza w serialu „Przyjaciele”, który uwielbiam.

Zainspirowana fantastycznymi wpisami z blogów Learning from Hollywood oraz Architekt na szpilkach postanowiłam przedstawić Wam wnętrze, które ostatnio przykuło moją uwagę. Rodzice dzieci w wieku przedszkolnym mogli się z nim spotkać. Chodzi mianowicie o SMERFY! A konkretnie o słodkie mieszkanko pary głównych (ludzkich) bohaterów, czyli Patricka i Grace Winslowów. Mieści się w Nowym Jorku, a konkretnie w East Village, w domu z cegły, z typowymi schodami pożarowymi na zewnątrz. Jest urocze, przytulne, bezpretensjonalne i zupełnie… nieskandynawskie! Tak jakoś mi się pomyślało, że tak naprawdę jest totalnym zaprzeczeniem wszechobecnych białych, surowych klimatów z jasnym drewnem z czarnymi akcentami (które zresztą bardzo lubię!). Jest ciepłe, ciemne i bardzo amerykańskie!

A co właściwie sprawia, że jest takie amerykańskie? Moim zdaniem składa się na to kilka czynników. Poza elementami niezależnymi od lokatorów, jak np. okna otwierane do góry, a nie na bok, czy schody pożarowe, są to przede wszystkim piękne drewno w ciepłych odcieniach i ściany malowane na ciemne, nieoczywiste kolory. Zdjęcie poniżej doskonale to ilustruje. Mamy drewnianą podłogę, drewnianą komódkę pod oknem, drewniane fotel, biureczko i krzesło, każde zresztą w innym odcieniu i stylu. Ściany pomalowano na kolor… musztardy miodowej? Do tego pomarańczowe (czerwone?) zasłony, cudny dywan w paseczki, także w ciepłych odcieniach. Zwróćcie uwagę, jak pięknie wybija się na tym tle jasna kanapa.

Inne ujęcie salonu. I kolejny element typowy dla amerykańskich wnętrz – dużo lamp, w tym stojących  (z ceramiczną lub metalową podstawą, często dość solidną). Inny element – dużo stolików, często pod lampę właśnie. Tylko na tym zdjęciu naliczyłam ich cztery, a nawet pięć, jeśli liczyć stołek pod oknem po prawej stronie, każdy z innej parafii, ale świetnie razem wyglądają. To zdjęcie jest nieco chłodniejsze niż to pierwsze, i muszę przyznać, że dużo bardziej mi się podoba w tym wydaniu. Dywan jest przepiękny! A i stolik przed kanapą bajerancki, mocno vintage, że się tak wyrażę.

Bardzo ważna rzecz – stolarka. Najlepiej biała, lub off-white, która się pięknie prezentuje na tle ciemnych ścian, z bardzo wysokimi (nierzadko i do 50 cm), profilowanymi listwami przypodłogowymi, często także przysufitowymi. Zwróćcie uwagę na to w amerykańskich filmach, to bardzo charakterystyczny element. Poniżej w tle widać duży otwór wejściowy do kuchni z białą framugą właśnie.

Sypialnia. Tu widać listwy przypodłogowe, o których piszę wyżej. Pękata lampa stojąca. Ściana w kolorze oliwki. Na ciemnych ścianach fantastycznie prezentują się obrazy czy grafiki z białym passepartout albo w białych ramach. 

Kuchnia. Często biała, ale niekoniecznie, z dużą liczbą otwartych szafek, lodówką wolnostojącą, najlepiej side-by-side i wyspą. Z podłogą w szachownicę i cegiełkami na ścianie. Wszystkie elementy odhaczone 🙂 Tutaj bonusowo przepiękny stolik-blok rzeźniczy. Dużo się tu dzieje – otwarte szafki, mnóstwo rzeczy na blatach, ale nie ma wrażenia bałaganu.

Kawałek kuchni z innej perspektywy. W tle piękne cegły i wystawka skorup. 
Gabinet pana domu. Ciemne ściany, ciepłe drewno. 

W łazience nie mogło zabraknąć kafelków typu metro, w końcu jesteśmy w Nowym Jorku! Poza tym charakterystyczne kurki od kranu, moim zdaniem przepiękne. 

Podsumowując – jakie elementy sprawiają, że prezentowane mieszkanie jest urządzone w amerykańskim, a może i w nowojorskim stylu?

1. Dużo drewna w ciepłych odcieniach.
2. Ściany malowane na ciemne, złamane odcienie np. khaki, musztarda, oliwka.
3. Dużo źródeł światła, w tym lamp stojących, często z dużą, pękatą podstawą.
4. Dużo stolików, często pod lampę stojącą.
5. Łączenie mebli w różnych stylach.
6. Biała stolarka, wysokie, profilowane listwy przypodłogowe.
7. Obrazy/plakaty/grafiki z białym passpartout, pięknie wybijające się na tle ciemnych ścian.
8. W kuchni – otwarte szafki, koniecznie wyspa lub choć półwysep, duża, wolnostojąca lodówka.
9. W łazience – kafelki metro, wolnostojąca wanna.

I jak, przemawia do Was to wnętrze? Dobrze byście się w nim czuli? A może dodalibyście coś jeszcze do listy rzeczy, sprawiających, że mieszkanie jest takie amerykańskie?

Uściski!
Magda