Ani się człowiek obejrzał, a tu już 29 tydzień ciąży w toku… Umysł mi zaprzątają takie sprawy, jak wyprawka dla malucha, wózek, przemyślenia o porodzie itp…:) Na szczęście czuję się doskonale, więc pracuję.Ale do rzeczy – pokoik dziecięcy jest w zasadzie gotowy. Nie pokażę go jeszcze, bo zmiany wymaga jeszcze ustawienie mebli, co będzie możliwe dopiero, jak pan stolarz zrobi nam zabudowę na książki w przedpokoju, co ma nastąpić niebawem (zdanie złożone wielokrotnie). Zrobię fotki jak tylko będzie gotowy na picuś-glancuś. Niemniej beżowo-brązowo-niebieskie pasy pionowe o których pisałam jakiś czas temu już są, jest piękny fotel z Ikei (żeby mi było wygodnie karmić), oraz biała komoda, regalik, przewijak, nad którym zawiśnie półka, i łóżeczko. Półeczka jest z Ikei, a inspiracją była ilustracja znaleziona w necie poniżej:

Na ścianie chcę powiesić kilka ilustracji z mojej ukochanej książki z dzieciństwa, czyli „Dzieci z Bullerbyn”, ale nie ze starego wydania, tylko z tego:

Obrazki są w niej prześliczne. W ogóle, choć już jestem dość leciwa, to mniej-więcej raz na rok czytam sobie tę książkę, bo ją po prostu kocham… Wzrusza mnie, bawi… Chciałabym, żeby takie dzieciństwo miały wszystkie dzieci na świecie i dołożę starań, żeby nasz maluch był taki szczęśliwy jak Lisa, Anna, Britta, Lasse, Bosse i Olle. Zawsze jak to czytam, to mam refleksję, że proste czynności, w kontakcie z naturą, są najfajniejsze. Łowienie raków, kryjówki w stogu siana, opieka nad zwierzętami domowymi, łażenie po drzewach, jazda na sankach, kąpiele w jeziorze, zbieranie poziomek… Dzieci muszą codziennie chodzić daleko do szkoły, ale wcale nie są z tego powodu nieszczęśliwe, wręcz przeciwnie. Najbliższy sklep też jest daleko, ale to również nie stanowi problemu. A jakie wspaniałe święta mają, zarówno Bożego Narodzenia i Wielkiej Nocy. Wszystkie ozdoby robią własnoręcznie ze słomy, papieru, z piernika… Cieszą się z drobnych prezentów, bo najważniejszy jest nastrój, a nie rzeczy materialne. A teraz? Komputer, TV, zawożenie dzieci do szkoły oddalonej o kilometr… Dzieci nie wiedzą, skąd się biorą produkty na ich talerzach… Prezenty muszą być drogie i najlepiej elektroniczne…. Strasznie trudno teraz jest dobrze wychować dziecko, wszystko jest takie odrealnione, odcięte od natury… Ech, przemyślenia przyszłej mamuśki:)

Ostatnio też przeglądałam Pakamerę Artystyczną i zachwyciłam się obrazkami artystki podpisującej się pseudonimem Mia_Mi: http://www.pakamera.pl/ilustracje-krolewna-fochna-nr367257.htm
Niestety (albo stety) nie da się skopiować obrazków, więc trzeba zajrzeć samemu.

Wczoraj natomiast poszłam na łowy do lumpeksu i wyszłam z torbą śpioszków, body i pajacyków za całe… 17,50 zł! Często są to markowe rzeczy, np. Next Baby. W sklepie za te rzeczy zapłaciłabym grubo ponad 300 zł. A więc WIWAT LUMPEKSY!!!

A gdyby pokoik nie był niebieski, to bym go zrobiła w takich klimatach, moich ukochanych (wszystko znalezione w necie):

 

 

Cudne, kojące, kompatybilne, szlachetne barwy… Ale blue też jest piękny, połączenie bieli, błękitu i drewna zawsze się sprawdza.

To tyle na razie. Mam nadzieję, że w kolejnym poście już będę miała co pokazać!!!