Ta komódka jest ze mną hohohoho, albo jeszcze i dłużej.

Kupiłam ją studentką będąc w Warszawie, pełną planów na życie (mowa o mnie, nie o komódce).

Stała dumnie w moim pierwszym mieszkanku, widziała wiele, oj wiele… Wtedy była sosnowa*, bo wtedy wszystko było sosnowe, hahahahaha! Z okolic Kruczej przywiozła mi ją koleżanka ze studiów, Paulina (dzięki, do dziś Ci to pamiętam!), która podówczas miała własne cinquecento. Wyobraźcie sobie, że się zmieściła w bagażniku??! (Znowu komódka, nie koleżanka).

CZYTAJ WIĘCEJ