Cieszę się, że Dzień Niepodległości stał się prawdziwym świętem. Dla nas jest nim na pewno, a mam wrażenie, że i dla coraz szerszego grona osób. Od czterech lat spędzamy to święto w podobny sposób i mam nadzieję, że prędko to się nie zmieni – jedziemy do Gdyni na paradę. Nie wiem, czy mieliście okazję obserwować takie wydarzenie, ale ja zawsze w tym momencie czuję kluchę w gardle i mam szklane oczy…

W Gdyni robią to naprawdę fajnie. W powietrzu czuć podniosłą atmosferę. Ludzie machają chorągiewkami, biało-czerwonymi wiatraczkami, część ma na sobie barwy narodowe, kotyliony…  Na trasie parady rozbrzmiewa muzyka marszowa. Na początku zawsze stylizowanym autem jedzie Marszałek, potem młodzi roznosiciele gazet rozdają specjalnie na tę okazję przygotowaną stylizowaną publikację krzycząc wniebogłosy „Wolność! Niepodległość”. A potem jest już sznur przeróżnych organizacji, szkół, kółek historycznych, i tym podobnych… Naprawdę wzruszające to jest.

Nasza Maja w tym roku zrobiła kotylion w przedszkolu. Była przejęta i opowiadała „Mamo, a czy ty wiesz, że nasi praprapradziadkowie walczyli, żebyśmy teraz mogli żyć w wolnym kraju?” We wtorek, gdy tata wspomniał, że być może nie pojedziemy na paradę, bo zapowiada się brzydka pogoda, omal się nie rozpłakała i powiedziała, że ona idzie, czy będzie padało czy nie 🙂 Potem zobaczyła kolegę z przedszkola, którego tata jest marynarce wojennej, jak idzie w paradzie, i oświadczyła, że w przyszłym roku ona też idzie. Rośnie nam mała patriotka w domu 🙂

Nie mogło zabraknąć ukochanego przez gdynian, od lat wybieranego niemal jednogłośnie, prezydenta Wojciecha Szczurka.

Bractwo Kurkowe oddało honorowe salwy.

Mai podobały się najbardziej stroje ludowe. Żałuję, że nie ma u nas takiej tradycji, jak np. w Norwegii, gdzie podobno każdy ma swój strój ludowy i zakłada go na specjalne okazje. Przecież nasze są takie piękne, możemy być z nich naprawdę dumni!

Z kolei tata i Miki czekają zawsze na stare auta i motocykle.

Po paradzie zwykle kupujemy rogale, u nas one się zwą marcjańskimi, ale wiadomo, że chodzi o świętomarcińskie… Potem jakiś spacerek lub spotkanie ze znajomymi, i tak nam przyjemnie mija dzień. 

A czy Wy świętujecie jakoś szczególnie ten dzień?
Uściski!
M

CZYTAJ WIĘCEJ