Może infantylnieję na starość… ale po prostu uwielbiam serduszka! A najbardziej podobają mi się takie szpiczaste. Absolutnie niesamowite robi Jolinka: http://jolinka.blogspot.com/. Prawdziwa mistrzyni. Urocze, z nadrukami metodą stemplowania tkaniny robi Tin Tin z Zielonej Doliny: http://tintinzzielonejdoliny.blogspot.com/. To ona mnie zainspirowała, żeby samemu zrobić serduszko. A wszak do szycia mam dwie lewe ręce… Zawsze mi się podobały puchate materiałowe serduszka, trochę niedoskonałe (co się doskonale składa, bo spod moich rąk doskonałe na pewno nie wyjdą), a że takich nigdzie jeszcze w sklepie nie spotkałam, więc postanowiłam SAMA je wykonać. Poszłam zatem do sklepu zaopatrzyć się w kordonek, komplet igieł, materiał i coś do wypychania. Potem kombinowałam z szablonem – najpierw próbowałam od puszki, ale kształt mi się nie podobał, w końcu znalazłam odpowiedni wzór na internecie i wycięłam taki z plastiku.

Potrzebujemy szablonu, nożyczek, nitki (u mnie czerwony kordonek rozdzielony na dwie nitki), igły, tasiemkę lub ozdobny sznurek na zrobienie pętelki oraz coś do wypchania (wata, fizelina, gałganki…). Odrysowujemy od szablonu wzór, wycinamy. Zszywamy – ja najprościej jak umiem, zostawiając miejsce na wprowadzenie „nadzienia”:

 

I uwaga – popełniłam błąd! Otwór na „nadzienie” najlepiej zostawić po boku serduszka, bo potem będzie łatwiej zszyć, tym bardziej, że u góry dodajemy jeszcze tasiemkę/sznureczek.

 

Pierwsze koty za płoty. Z każdym serduszkiem idzie mi coraz lepiej. Na pewno będę próbowała je bardziej urozmaicać. A tu serduszko dla małej Marysi:

 

Wcześniej ozdabiałam serduszka metodą decoupage. Oto kilka próbek:

Ładnie wyglądają na ścianie, na uchwytach szafek, przy kluczu/klamce, na choince, i wszędzie gdzie tylko sobie wymyślimy:)