Maj nas nie rozpieszcza… Niestety. Choć jest piękny, choć kwitną bzy i konwalie, to mam wrażenie, że ciepłe dni można by policzyć na palcach jednej ręki… Ale i tak korzystamy z jego uroków na ile się da. W drugi weekend maja wybraliśmy się na spacer nad morzem. Zatoką właściwie. A konkretnie do Rewy. Mamy to szczęście, że od morza dzieli nas 15 minut jazdy samochodem. Jeśli nie znacie tego miejsca, to gdy będzie okazja, koniecznie musicie się tam wybrać! Podaję za portalem www.rewa.wla.com.pl:
Rewa to mała wioska rybacka położona w bardzo malowniczym i unikalnym miejscu jakie stanowi Mierzeja Rewska, przez miejscowych Kaszubów zwana „Szperk”. Jest to jedna z najciekawszych i najbardziej fascynująca geologów forma brzegowa występujących nad Bałtykiem. Ciągnący się w głąb morza ponad kilometrowy cypel rozdziela ciepłe wody Zalewu Puckiego od bardziej słonych i chłodniejszych wód Zatoki Gdańskiej. Mierzeja w większej części jest zanurzona w wodzie i ciągnie się aż do płycizn Półwyspu Helskiego. Po jednej stronie cypla (tzw. zawietrznej) nawet przy bardzo silnym wietrze pozostaje pas gładkiej, niewzburzonej wody. Ze względu na specyfikę tego zjawiska jest to wymarzone miejsce do uprawiania żeglarstwa, windsurfingu i kitesurfingu, zarówno przez osoby zaawansowane, jak i początkujące. W okresie od wczesnej wiosny do późnej jesieni rewskie wody mienią się jaskrawymi barwami żagli i desek śmigających po falach.
To prawda co piszą 🙂 Jest to naprawdę niezwykłe miejsce. Uwielbiamy tam chodzić na spacer, a potem na pyszną rybę w restauracji „Nadmorskiej”. Często, gdy nie wiemy co zrobić z sobotą lub niedzielą pada hasło „może na spacer do Rewy?”. Ostatnio zabrałam ze sobą aparat i pstrykałam na potęgę. Zapraszam na spacer! Głównie w wersji makro. Samego szperka nie pokazuję, ale mam nadzieję, że i tak Wam się spodoba.
Uwielbiam kolor morskiej trawy…
Wiem, że to chwasty, ale są takie piękne…
Mamo, daleko jeszcze?
A na parkingu przywitał nas gospodarz podwórka 🙂
I jak, zachęciłam Was? Wpadniecie do Rewy, gdy będziecie w okolicach Trójmiasta?
Uściski!
Magda