Witam po dłuższej przerwie. Nietrudno poczuć się grudniowo, bo w końcu zima nieśmiało do nas zawitała. Może będzie białe Boże Narodzenie…?

Ale przede wszystkim witam serdecznie nowych obserwujących:) Jest mi niezmiernie miło, że to grono rośnie, wtedy wiem, że ktoś tu jednak zagląda… A propos śladów zaglądania – zmieniłam ustawienia i teraz każdy może wpisywać komentarze.

Dziś w końcu udało mi się kupić nowy czytnik kart i w końcu mogę powrzucać parę zdjęć.  Trochę ich się nazbierało przez czas awarii:) Zacznę od wieszaka do kuchni dla siostry. Bardzo lubię ten niebieski motyw i na składance poniżej zamieściłam też zdjęcia tac, które zrobiłam jakiś czas temu z tym samym wzorem.

Wyjątkowo ostatnio nie na zamówienie zrobiłam przecieraną komódkę. Miałam zamiar coś na nią nakleić, ale uznałam, że i tak dużo się na niej dzieje i zostanie na razie tak jak jest, chyba, że jakieś olśnienie na mnie spłynie… Może ktoś z gości będzie miał jakąś sugestię? Komódka jest bardzo sprytna, bo może stać i w pionie i w poziomie.

Przypomniał o sobie także konik, który też już liczy sobie parę miesięcy. (Jak widać zakochałam się w programie PhotoScape i ciągle mam ochotę go używać:DD) Uważam, że konik jest super. Nie mówię o mojej pracy, lecz o samym wieszaczku. Kiedyś mieli takie w Drewlandii, ale się z nich wycofali. Szkoda, prawda?

A tu staromodny piórniczek ze spękaniami dwuskładnikowymi i starą reklamą papierosów – w sam raz dla pierwszoklasisty, hehehe.

I jeszcze dwie tace na zamówienie. Tace są bardzo wdzięcznymi przedmiotami do zdobienia decoupage, w zasadzie nic nas nie ogranicza. Tu serwetka „na żelazko”, przecierki i bejca…

…a tu papier decou Canabric i przecierki:

A na koniec wieniec świąteczny z aniołkiem. Aniołek ma historię – to prezent od mojego byłego narzeczonego (a obecnego męża:). Niestety kot go strącił i stłukł, i dlatego teraz jest taki trochę rozbity… ale się dzielnie trzyma. A propos wieńca – to się trochę pochwalę. Rok temu wygrałam (jako jedna z wielu) konkurs organizowany przez miesięcznik „Mój piękny dom” i firmę Dremel (robią różne ciekawe narzędzia). Laureatów zaproszono do Warszawy po odbiór nagród i warsztaty, na których powstał właśnie ten wieniec.

To by było na tyle z prac. Prezenty już prawie mam dla wszystkich… Nagotowałam już gar bigosu, żeby nabierał z czasem smaku… Zrobiłam ciasto na pyszne żurawinowe ciasteczka Marthy Stewart i zamroziłam… Nakupowałam świątecznych słodyczy… Chcę jeszcze upiec pierniczki. I pewnie coś jeszcze, ale na razie nie pamiętam… A jak u Was z przygotowaniami?