Tak mówią, a ja w to wierzę. Myślę, że właśnie te drobne detale, na które się na co dzień nie zwraca uwagi stanowią o tym, czy wnętrze jest udane, czy nie. Oczywiście musi być dobra baza, ale nawet tę nie najlepszą można nieco oswoić gustownymi detalami. Dygresja: pod żadnym pozorem nie twierdzę, że moje detale i moja baza są udane – jak wiadomo jest to kwestia gustu, co jednemu przypasuje drugi skrytykuje. Chcę jedynie się podzielić moimi pomysłami.
Zacznę od oswajania jesieni. Rok temu kupiłam filcowe liście w sklepie Tchibo i teraz są jednym z elementów ruchomego wystroju, który zmienia się w zależności od pory roku/święta. Wieszam je to tu, to tam i bardzo je lubię:

Jak widać, lubię kolory stonowane, złamane szarością, na których tle pięknie wyglądają żywe, ciepłe akcenty. Duży pokój jest w kolorze szarej oliwki. Korytarz w bardzo podobnym odcieniu, a oprócz tego ściana z lustrem w dużo ciemniejszym kolorze, ni to brązowym, ni to zielonym. Wszelkie czerwienie i pomarańcze na ich tle wyglądają bardzo smakowicie.

Lampa jest sumą wkładów różnych osób. Najpierw dostałam tę piękną podstawkę od teściowej. Od razu mi się spodobała jej toczona noga (lampy, nie teściowej:). Teraz trzeba było zdobyć jakiś abażur. Już było postanowione, że ma być czerwony. Znalazłam taki w IKEI, ale chciałam dodać coś od siebie – najprościej FRĘDZELKI! Kupiłam je w Castoramie, sprzedają na metry. Teraz zaczęłam się zastanawiać, jak je przytwierdzić. Zafiksowałam się na szyciu, nie wiem czemu. Wzięłam igłę do ręki (co mi się baaaardzo rzadko zdarza)… i dramat! Abażur za twardy, gra nie warta świeczki! Na to mój mąż: „A czemu się tak męczysz, weź superglue i przyklej”. Objawienie… I tak oto w 2 minuty mam moją własną niepowtarzalną lampę.
Natomiast obok Chat Noir są drzwiczki do rozdzielni elektrycznej. Kiedyś tak się nie rzucała w oczy, bo była za drzwiami, w sieni (przy remoncie nieco zmieniliśmy układ domu). Teraz trzeba było ją jakoś zakamuflować. I teraz mieszka sobie za drzwiczkami, które są w kolorze futryn i drzwi.

Frędzelki/serduszka przy kluczach/uchwytach rozmaitej maści po raz pierwszy widziałam na Forum Wnętrza Mieszkań gazety.pl, a potem w mojej ukochanym magazynie Art et Decoration (dzięki Paluś za przedstawienie nam sobie:) Zawiera mnóstwo pięknych inspiracji, a przy tym można na niego sobie pozwolić – jest najtańszy z dostępnych pism zagranicznych, kosztuje jakieś 16 zł. Czaję się na niego co miesiąc, dostępny jest w EMPiK-u.

Niby nic, a cieszy…:D
Kręgiel wygrał mój mąż – oczywiście grając w kręgle. Lubię takie przedmioty tknięte zębem czasu, uważam, że mają dużo więcej charakteru, a ich niedoskonałości dodają im tylko szyku. Ostatnio oglądałam jakiś program na kanale Domo, w czasie którego odkryłam, że mój styl nosi nazwę RETRO-MODERN:) Uff, jaka to ulga wiedzieć, jaki się ma styl…:D