Witam serdecznie w pierwszy grudniowy dzień! U nas pierwsza z czerech świeczka zapłonęła, wyciągnęłam też pierwsze dekoracje, na razie adwentowe, czyli wieniec i domek-latarenkę. Bardzo lubię Adwent, czas oczekiwania… Z dziećmi się jeszcze fajniej czeka!

Tata zabrał Majeczkę z koleżanką do KINA na „Krainę Lodu” (sama bym poszła, no ale cóż, tata był pierwszy – ja za to zabieram Majkę do teatrzyku), Miki śpi, więc popełnię pierwszy od sierpnia post. Mam do pokazania przepyszne ciasteczka „dla zdrowotnosci”. Koleżanka z pracy zrobiła, poczęstowała, powiedziała że proste… No i mam. Nazywa się to batoniki muesli Kasi Bosackiej (tej od „Wiem co jem”) i faktycznie jest mega proste do zrobienia:) Oto przepis, zaczerpnięty stąd:

Batoniki  muesli Kasi Bosackiej

 Składniki:

 puszka mleka skondensowanego, słodzonego
125 g dowolnych pestek, nasion
100 g suszonej żurawiny
250 g płatków owsianych
75 g wiórków kokosowych
125 g dowolnych, posiekanych orzechów

Wykonanie:

Wymieszać składniki suche, dodać skondensowane mleko. Tak naprawdę można wrzucić co się ma ochotę. Ja nie wrzuciłam wiórków kokosowych, bo za nimi nie przepadam, a za to dodałam rodzynek i migdałów. Masę wyłożyć do formy wysłanej papierem do pieczenia. Może być  taka prostokątna do ciasta, wtedy wyjdą trochę grubsze, albo blacha z piekarnika, wtedy są cieńsze i trzeba je pokroić na mniejsze kawałki. Ja nie posiekałam orzechów i miałam trochę za cienką warstwę do tych orzechów, ale i tak wyszły pycha! Piec 45 minut w 130 stopniach, Poczekać aż masa wystygnie, po czym pokroić na pożądane kawałki. I już! Tego nie da się zepsuć:)

 A teraz z zupełnie innej beczki: niedawno zapisałam się do biblioteki! Cóż to za wspaniały wynalazek ludzkości! Nie raz już należałam do biblioteki, ale jakoś zupełnie zapomniałam, jaka to wspaniała sprawa. Lubię mieć książki na własność, ale są drogie, a po drugie gdzie je trzymać? I tak mi już biblioteczka wylewa się na korytarz, muszę dorobić jakieś nowe półki albo poszukać nowego miejsca. W mojej bibliotece jest mnóstwo nowości i wypożyczalnia dla dzieci. Młodą też zapisałam, była bardzo zadowolona i od razu pożyczyła trzy książeczki. Ja sobie wzięłam Munro „Dziewczęta i kobiety” i bardzo mi przypadła do gustu. Uwielbiam historie, które się rozgrywają w Ameryce Północnej:) A równocześnie czytam „Anię z Zielonego Wzgórza”. Wiecie co… Ta historia jest nieśmiertelna. Wzruszam się niesamowicie przy tej opowieści. Poza tym uwielbiam odkrywać stare opowieści na nowo, teraz dostrzegam dużo więcej. Jako dzieciak interesowała mnie tylko fabuła. Po latach odkrywam mnóstwo szczegółów z codziennego życia, wygląd miejsc, stroje, zwyczaje, lokalizację w czasie i przestrzeni, charakterysytkę postaci. Zresztą podobnie mam z „Dziećmi z Bullerbyn”, o czym już kiedyś pisałam na blogu. Polecam sięganie po stare lektury!

A teraz o urodzinach. Już jakiś czas temu zapisałam się na Westwing, jak dotąd żeby czerpać inspiracje, ponieważ portal ten pokazuje cudowne zdjęcia i aranżacje. Z okazji drugich urodzin klub zakupowy propronuje wiele atrakcji, myślę, że warto zajrzeć, są to specjalne urodzinowe kampanie, darmowe dostawy produktów oraz noc zakupów w finale akcji.

Ja jestem wielką fanką blaszek ściennych. Te tutaj są naprawdę przepiękne.

Myślę, że jeszcze o klubie przeczytacie u mnie, bo w ramach współpracy mogę liczyć na ich stylowe fotki:)

I to by było na tyle dzisiaj. Mam nadzieję, jak za każdym razem zresztą, że będę bardziej regularna. Jak już piszę post, to się zastanawiam, czemu nie robię tego częściej, przecież to takie proste:) Do obfocenia mam przearanżowany pokój Majeczki, dużo ładniejszy teraz moim skromnym zdaniem.

Uściski i do następnego!

Magda