Wstyd się przyznać, ale kiedyś wydawało mi się, że wszędzie jest piękniej i lepiej, niż w Polsce, że gdzie indziej są smaczniejsze owoce, ciekawsze potrawy, piękniejsze widoki… itd. itp. Jaka ja byłam głupia!!!  Musiało minąć wiele lat, bym zrozumiała, jak się myliłam. Mieszkam w niesamowitym kraju,  przepięknym, pełnym wspaniałych możliwości i ludzi.  I nikt i nic tego nie zepsuje.

Dlaczego więc kocham Polskę? 

Wymienię 11 powodów, które bynajmniej nie wyczerpują listy, ale znajdują się na jej szczycie.

1. Sezonowość

To takie oczywiste, że mamy wiosnę, lato, jesień i zimę, prawda? I jeszcze złotą polską jesień, przedwiośnie i przedzimie. A każda pora roku jest inna i przepiękna na swój sposób. Wyobrażacie sobie tego nie mieć??? To sobie wyobraźcie, że wielu ludzi ma tylko porę deszczową i suchą.  Albo wiecznie mniej więcej taką samą pogodę. Nie mają pojęcia o śniegu, wiosennych kwiatach, dojrzewających wiśniach, babim lecie, dywanach z żółtych liści, o jeździe na saneczkach i łyżwach, wypatrywaniu przebiśniegów, zbieraniu konwalii, skubaniu porzeczek i malin z krzaczka, zdmuchiwaniu dmuchawców, obserwowaniu rodziny jeżyków, zajadaniu się pierwszymi śliwkami z drzewa,  zbieraniu żołędzi i kasztanów, grabieniu i paleniu liści jesienią…  Ja każdej pory roku wyczekuję z niecierpliwością. Każda ma swój cudowny urok i za nic nie chciałabym tego oddać!

2. Obłędne owoce i warzywa

Nigdzie nie widziałam tak wspaniałych warzywniaków, jak w Polsce. A w nich takie lokalne cuda jak porzeczki, maliny, jagody, jeżyny, seler korzeniowy, szerzej nieznany na świecie, co najmniej kilka rodzajów wiśni i czereśni, agrest, porzeczki, poczciwe kiszone i małosolne, obok kapucha i tarte buraczki, oraz nieśmiertelna włoszczyzna.  Kilka odmian jabłek,  śliwek i gruszek, zielenina w różnej postaci – koperek, pietruszka, szczypiorek, sałata lodowa, masłowa, jarmuż, roszponka, cykoria i rukola; co najmniej klika odmian najlepszych w świecie polskich jabłek, pomidorów oraz cebuli.  W sezonie szparagi białe i zielone, rabarbar i botwinka. Ogóreczki wężowe i gruntowe, no i oczywiście konserwowe w przeróżnej postaci: kaszubskie, kozackie, z chili, z miodem…. Nie brak i egzotycznych propozycji, już standardowo w ofercie: mango, kiwi, ananas, cytryna,  banany, pomarańcze, limonki, awokado, winogrona i nektarynki, do tego różne odmiany melonów. I dziwaczne warzywa, mniej znane naszym babciom – bataty, seler naciowy. Cukinie, bakłażany, kalarepka, imbir, pieczarki i grzyby suszone.  I większość luzem, a nie w tych cholernych tackach. Nie wiem jak wy, ale ja w zieleniaku dostaję małpiego rozumu i muszę się ostro hamować, by nie pójść dosłownie z torbami. No widzieliście gdzieś lepsze warzywniaki???

3. Wspaniała kuchnia

Osobiście uważam kuchnię w Polsce za bardzo różnorodną. Po latach zniewolenia kulinarnego w PRL i reżimu schabowego wracamy do otwartości na nowe smaki, jednocześnie z ogromnym poszanowaniem tradycji. Jemy dużo warzyw i owoców, jesteśmy niezrównani w kiszonkach i przetworach, znamy się na grzybach.  Jesteśmy mistrzami zup. Lubimy łączyć stare z nowym. Zachwyca mnie także wysyp coraz bardziej dostępnych cenowo knajpek, w tym wegetariańskich, których przybywa lawinowo. Wbrew obiegowej opinii w kuchni polskiej każdy znajdzie coś dla siebie – i jarosz, i mięsożerca.

4. Umiemy przyjmować nowości nie rezygnując z tradycji

Poniekąd kontynuacja poprzedniego punktu. Chętnie przyjmujemy nowości, jednocześnie doceniając i pielęgnując nasze tradycje, czy to w kuchni,  czy te dotyczące świąt.  Karteczka na Walentynki – czemu nie, ale impreza na śledzika (czyli ostatki na Pomorzu) czy pączek w Tłusty Czwartek muszą być!!! Chętnie wycinamy latarnie z dyni, ale we Wszystkich Świętych wspomnimy najbliższych  uroczyście i w zadumie  zapalając znicze na cmentarzu.  Niby nie ma już nakazu wstrzemięźliwości od pokarmów mięsnych w Wigilię, ale szczerze mówiąc nie znam rodziny, która by tego dnia zajadała się mięsiwami. Jesteśmy otwarci na nowe smaki z całego świata, a jednocześnie uwielbiamy naszą kuchnię  i się nią szczycimy.

5. Cudowne wzornictwo ludowe

Kocham folkowe klimaty. W ogóle, nie tylko polskie. Ale nasze w niczym nie ustępują tym meksykańskim, japońskim, skandynawskim czy marokańskim. Pomyślcie naszych łowickich pasiakach, kaszubskich haftach, pająkach i wycinankach kurpiowskich,  parzenicach podhalańskich.. Ja bym sobie tylko życzyła, żeby były bardziej  popularne, żebyśmy byli z tego dziedzictwa bardziej dumni i częściej z niego czerpali  Uwielbiam skanseny i zawsze gdy tylko mogę je odwiedzam. W tym roku zaliczyliśmy muzea etnograficzne w Ciechanowcu i Wdzydzach Kiszewskich. Raj dla oczu i duszy.

Muzeum Etnograficzne we Wdzydzach Kiszewskich

Muzeum Etnograficzne we Wdzydzach Kiszewskich

Muzeum Etnograficzne we Wdzydzach Kiszewskich

Muzeum Etnograficzne we Wdzydzach Kiszewskich

6. Wspaniała przyroda o niepowtarzalnym kolorycie

Jak u nas jest pięknie!!! O sezonowości, która mocno się do tego przyczynia, już pisałam. O bogactwie roślin jadalnych w naszym klimacie też.  Nasze łąki i lasy są cudowne. Uwielbiam ten nieco nostalgiczny, lekko bajkowy (taki jak u braci Grimm) koloryt naszej przyrody. Zieleni mamy tyle odcieni, że nie wymienisz wszystkich choćbyś chciał: srebrzystą, butelkową, trawiastą, pistacjową… Wspaniałe drzewa, nierzadko bardzo stare, cudne dęby i płoche brzozy. Kobierce łąk, w których nie zliczysz gatunków roślin i żyjątek – można się zahipnotyzować patrząc na nie.  Dobroczynne zioła, które rosną dosłownie wszędzie w wielkiej obfitości. Szaro-zielonkawy Bałtyk z jasnymi plażami o najpiękniejszym piasku, które ZAWSZE są oddzielone od lądu pasem iglastej zieleni. Czujecie ten żywiczny zapach w drodze na plażę? Surowe zamglone góry na południu.  Niesamowite, kłębiące się chmurzyska, dramatyczne zachody słońca…  Do dziś pamiętam opis chmur w „Panu Tadeuszu” KLIK, przyrównany do nudnego, oczywistego, lazurowego italskiego nieba. Ta nasza uroda jest taka nieoczywista, nie obnosi swych wdzięków jak natura w gorących krajach, ale dla mnie przez to jest tym piękniejsza!

Poranna łąka w Białowieży

Moja ukochana Rewa

Rewa

Kormoran nad Jeziorem Bieszkowickim

7. Miasta i wsie – co roku piękniejsze

Co się wybiorę w podróż po Polsce, to mi oczy ogromnieją. Jest coraz piękniej. Kiedyś, gdy się jechało opłotkami widać było zaniedbane domy, szarość, brzydotę, a w obejściu domów na wsiach zawsze stał jakiś zdezolowany sprzęt AGD. Nie uświadczysz już tego, oj nie! A co roku jest lepiej. Polską wsią możemy się chlubić. Jest czysto, schludnie i zadbanie. A miasta? To jest po prostu jakiś matriks!! Warszawa, Kraków, Trójmiasto – zawsze były naszymi  wizytówkami, niemniej z roku na rok pięknieją, stają się bardziej przyjazne mieszkańcom. Odwiedźcie Łódź, jeśli dawno nie byliście – jedno z moich ulubionych miast w PL. Ale także te nieco mniejsze miasta są po prostu  boskie! Ostatnio zachwyciłam się Bydgoszczą. Olsztyn jest cudny. A miasteczka małe, tzw. kiedyś dziury bądź zadupia – te dopiero zrobiły skok cywilizacyjny! Taka np. Kościerzyna, Wejherowo czy Węgrów – to przyjemność do nich zajrzeć. A co najfajniejsze, obudził się wielki patriotyzm lokalny, mieszkańcy są dumni ze swoich wyrobów, tradycji, okolic. I tak ma być! Jest masa miejsc w Polsce, które ze szczerym sercem można polecać: Białowieża,  Toruń, Pomorze, Mazury… I wiele wiele innych, które jeszcze odkryję.

Gdańsk z diabelskiego młyna na Wyspie Spichrzów

Łódź – Off Piotrkowska

8. Bogaty w niuanse język

Znacie takie powiedzenie „I speak Polish. What’s your superpower?”. Podobno nasz język jest na szczycie listy najtrudniejszych języków świata.  Pewnie sporo w tym prawdy. Ale jakiż on piękny! Jaki twórczy! Jak elastyczny! A nasze zdrobnienia??? Żaden język nie takich nie ma. Nie było nikogo, nikogusieńko! Miś, misiu,  misiek, misiunio, misiuś (to ostanie  autorstwa  mojego synka).   Chmura, chmurzysko, chmurka, chmureczka, chmursko… a po angielsku – little albo big cloud. I koniec. A burzany wonne?  I te pola, gdzie panieńskim rumieńcem dzięcielina pała? A malinowy chruśniak?  A przeczytajcie i zachwyćcie się tym…

Deszcz jesienny
Leopold Staff

O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny
I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,
Dżdżu krople padają i tłuką w me okno…
Jęk szklany… płacz szklany… a szyby w mgle mokną
I światła szarego blask sączy się senny…
O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny…

Wieczornych snów mary powiewne, dziewicze
Na próżno czekały na słońca oblicze…
W dal poszły przez chmurną pustynię piaszczystą,
W dal ciemną, bezkresną, w dal szarą i mglistą…
Odziane w łachmany szat czarnej żałoby
Szukają ustronia na ciche swe groby,
A smutek cień kładzie na licu ich miodem…
Powolnym i długim wśród dżdżu korowodem
W dal idą na smutek i życie tułacze,
A z oczu im lecą łzy… Rozpacz tak płacze…

To w szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny
I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,
Dżdżu krople padają i tłuką w me okno…
Jęk szklany… płacz szklany… a szyby w mgle mokną
I światła szarego blask sączy się senny…
O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny…

Ktoś dziś mnie opuścił w ten chmurny dzień słotny…
Kto? Nie wiem… Ktoś odszedł i jestem samotny…
Ktoś umarł… Kto? Próżno w pamięci swej grzebię…
Ktoś drogi… wszak byłem na jakimś pogrzebie…
Tak… Szczęście przyjść chciało, lecz mroków się zlękło.
Ktoś chciał mnie ukochać, lecz serce mu pękło,
Gdy poznał, że we mnie skrę roztlić chce próżno…
Zmarł nędzarz, nim ludzie go wsparli jałmużną…
Gdzieś pożar spopielił zagrodę wieśniaczą…
Spaliły się dzieci… Jak ludzie w krąg płaczą…

To w szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny
I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,
Dżdżu krople padają i tłuką w me okno…
Jęk szklany… płacz szklany… a szyby w mgle mokną
I światła szarego blask sączy się senny…
O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny…

Przez ogród mój szatan szedł smutny śmiertelnie
I zmienił go w straszną, okropną pustelnię…
Z ponurym, na piersi zwieszonym szedł czołem
I kwiaty kwitnące przysypał popiołem,
Trawniki zarzucił bryłami kamienia
I posiał szał trwogi i śmierć przerażenia…
Aż, strwożon swym dziełem, brzemieniem ołowiu
Położył się na tym kamiennym pustkowiu,
By w piersi łkające przytłumić rozpacze,
I smutków potwornych płomienne łzy płacze…

To w szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny
I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,
Dżdżu krople padają i tłuką w me okno…
Jęk szklany… płacz szklany… a szyby w mgle mokną
I światła szarego blask sączy się senny…
O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny…

9. Historia

Tutaj pobieżnie, bo nigdy  nie byłam dobra z histy. Ale wiem, że działo się u nas, oj działo i niejedną holyłudzką produkcję można by na jej podstawie nakręcić. Na szczęście zostało sporo śladów dawnej świetności, mimo trudnej przeszłości (czujesz, że rymujesz?).  I nie mówię tylko o dynastiach królów, ale całej kulturze słowiańskiej, z jej wierzeniami, bóstwami, tradycjami.  A  o Chąśnikach słyszeliście? Nasz problem polega na tym, że się nie umiemy sprzedać.  Temat zdecydowanie do zgłębienia.

Udało mi się złapać ten kadr we wrześniu we Wdzydzach Kiszewskich – akurat kręcili film!

10. Lokalizacja

Uważam, że mamy genialną lokalizację.  Mimo trudności dawniej i dziś żyjemy w pierwszym świecie – mamy farta. Stara dobra Europa na wyciągniecie ręki. A i ta mniej znana też dość blisko.  A my dzięki temu położeniu umiemy się dogadać z jednymi i drugimi.

11. Niech żyje wybór!

Moja koleżanka z Norwegii twierdzi,  że tylko w Polsce jest taki wybór nabiału – x rodzajów masła, jogurtów, śmietany. W piekarniach kilkadziesiąt, o ile nie kilkaset rodzajów pieczywa. Natomiast moja koleżanka z Hiszpanii twierdzi, że w Polsce mamy obłędny wybór kosmetyków pielęgnacyjnych w przystępnych cenach. Mamy fantastyczne  polskie marki pielęgnacyjne, takie jak AA, Ziaja, Eris, Yope, ale też kolorowe, jak Inglot, Golden Rose, Annabelle Minerals, Wibo czy Bell, bardzo przyzwoitej jakości, na każdą kieszeń. No żyć nie umierać!

Ja osobiści zachwycam się nowymi markami z zakresu wnętrz.  Pisałam o tym w mojej relacji z Targów Rzeczy Ładnych KLIK. Zresztą zajrzyjcie na stronę TRŁ KLIK, a sami zobaczycie, że dobrze się dzieje. Jesteśmy twórczy, zdolni, w końcu bez kompleksów. No fajni jesteśmy jak nie wiem co!!!

KOCHAM POLSKĘ!

Jak pisałam na początku, to nie jest kompletna lista. Mamy mnóstwo innych fantastycznych rzeczy godnych uwagi. Może podpowiecie mi, dlaczego  WY lubicie żyć w Polsce?

Uściski,

Magda